Demokracja czy globalizacja?

Demokracja to najbardziej ceniona idea polityczna we współczesnym świecie, ale jednocześnie wciąż niejasna. Dlatego o demokracji należy dyskutować dopiero po jej dookreśleniu, np. demokracja liberalna, socjalistyczna. Artykuł podejmuje próbę przybliżenia współczesnej demokracji w oparciu o pojęcie demokracji globalizacyjnej. Podstawę do analiz stanowi „zderzenie się” założeń klasycznej teorii demokracji i praktyki współczesnej globalizacji.

Demokracja to najbardziej ceniona idea polityczna we współczesnym świecie, ale jednocześnie wciąż niejasna. W trakcie konferencji UNESCO w 1950 roku przedstawiciele ponad 50 krajów reprezentujących różnorodne ustroje społeczne uznawali, że to właśnie ich państwo jest demokratyczne. Dlatego o demokracji należy dyskutować dopiero po jej dookreśleniu, np. demokracja liberalna, socjalistyczna, itp. Po upadku ZSRR w świecie gwałtownie wzrosła ilość państw uznawanych za demokratyczne. W roku 1950 było ich 28%, w 1987 już 40%, a w 2000, 67%. W latach 90. XX w. pojawiały się projekty demokracji partycypacyjnej, demokracji internetowej oraz dysydenckiej utopii antypolityki. Łączyła je wiara, że społeczeństwo może zastąpić polityków. Współcześnie do dyskursu zostają włączone określenia kontrdemokracji, postdemokracji i postpolityki oparte z kolei na przekonaniu o bezwładności decyzyjnej polityki i polityków. Należy się jednak zastanawiać czy właściwego określenia współczesnej demokracji nie stanowi demokracja globalizacyjna. Jest ona wynikiem „zderzenia się” założeń klasycznej teorii demokracji i praktyki globalizacji.

Etymologicznie demokracja oznacza ludowładztwo (gr. Demokratie – ludowładztwo, od demos-lud, kratos-władza), tj. uczestniczenie wszystkich obywateli w podejmowaniu decyzji politycznych w państwie. Przyrost ludności spowodował, że zrezygnowana z bezpośredniej demokracji na rzecz pośredniej. Lud może wybierać swoich przedstawicieli w różnie zorganizowanych wyborach do władz państwowych. Demokracja jest znakiem historycznego postępu ludzkości. W starożytnej Grecji mogli w niej uczestniczyć tylko wolni ludzie. Niewolnicy i kobiety były wyłączone z debat i głosowań. W Rzeczpospolitej Szlacheckiej obejmowała jedynie warstwę szlachty i duchowieństwa, które liczyły około 10% społeczeństwa. Najbardziej rozwinęła się w cywilizacji zachodniej. Europa zachodnia nie ustanowiła demokracji deus ex machina. Funkcjonowały cenzusy wieku, płci, majątku. W 1814 roku ustalono dekretem państwowym we Francji, że do czynnego prawa wyborczego (prawa do oddawania głosu) są uprawnieni tylko obywatele zdolni do wpłacenia 300 franków tytułem cenzusu wyborczego. Podobne regulacje obowiązywały w innych państwach z występującymi wyborami. Zmodernizowaną formą był podział na kurie (lub klasy). Wyborców kwalifikowano do glosowania ze względu na majątek i wysokość płaconych podatków. Jeden głos w kurii obejmującej bogaczy był „równy” wielu tysiącom kurii biedniejszych. Czarni obywatele nie mieli praw wyborczych w USA do 1965 roku. Prawo wyborcze kobiet, stało się faktem dopiero niedawno. W większości krajów w XX wieku, a w Szwajcarii, uznawanej za symbol demokracji bezpośredniej z częstymi referendami, dopiero w roku 1971. W żadnym kraju z kręgu tzw. zachodniej kultury nie było powszechnych praw wyborczych w czasach, gdy miały one taki poziom rozwoju gospodarczego, jak obecnie Afryka.