Kilka minut z życia Toma Hanks’a

Większość osób zna Toma Hanks’a jako zdobywcę dwóch Oskarów. Niektórzy rozpoznają w nim osobę związaną z That Thing You Do!, a jeszcze inni widzą w nim po prostu „America’s Dad”. Aktor zasłynął także jako jeden z najlepszych producentów w Hollywood (m.in. Band of Brothers, My Big Fat Greek Wedding, Olive Kitteridge).

Aktor, który ostatnio odebrał nagrodę za całokształt twórczości podczas Rome Film Fest, zagra w filmie własnej produkcji. W Rzymie mówił o różnicach między grą aktorską a produkcją filmu. Hanks przyznał, że aktorzy mają trochę lepiej niż producenci – aktor dostaje pracę i nie musi nic nikomu tłumaczyć. Nie musi wykonywać telefonów, ani prosić nikogo o wsparcie, nikogo nie rozczarowuje. Może wstawać późno i dostawać darmowe kanapki. Może pójść do fryzjera kiedy tylko chce oraz powiedzieć, że jest zmęczony i chce przychodzić do pracy na 9.00, a nie na 6.45 – i wszyscy muszą się z tym zgodzić.

Bycie producentem Hanks opisał przez porównanie do bycia aktorem – musisz wykonywać telefony, prosić inne osoby o coś, czego nie chcą robić, mówić – Proszę napisz to, proszę napisz tamto. Dlaczego nie napiszesz tego tak? Proszę nie odkładaj słuchawki – odłożył słuchawkę. Drugiej sytuacji, którą Tom Hanks opisał podczas przemowy w Rzymie, także nie można uznać za pozytywną – Wiesz, jak chcesz coś napisać, ale nie potrafisz skłonić kogoś do tego – wyjaśnia Hanks – musisz błagać kogoś o to, żeby zrobił coś, czego nie chce, albo uniemożliwić komuś zrobienie czegoś, czego naprawdę chce. Produkcja filmów to trudny orzech do zgryzienia. Jaka praca dostarcza więcej rozrywki? Wolę być aktorem.

Na zakończenie Hanks podkreślił, że mimo pewnych minusów, czerpie radość z produkowania filmów – kiedy postanowiłem zostać producentem poznałem wielu dobrych ludzi, który wiedzą co robią, potrafią sfinansować film, wiedzą jak go zrobić oraz wykonują całą fizyczną prace, która jest niezbędna. Poznał również osoby, które czuwają nad jakością artystycznego wykonania.