Volkswagen w Brazylii

Brazylijskie zakłady Volkswagena współpracowały z prawicową dyktaturą wojskową, przyzwalając na inwigilowanie i torturowanie pracowników podejrzanych o lewicowe sympatie – wykazały badania niemieckiego historyka. To kolejna historia o tym, jak wielki kapitał świetnie dogaduje się z niedemokratycznymi, także bardzo brutalnymi rządami, jeśli tylko nie przeszkadzają mu w maksymalizacji zysków.

Christopher Kopper z Uniwersytetu w Bielefeld badał brazylijskie archiwa, zbiory firmowych dokumentów w niemieckiej centrali Volkswagena oraz w zakładach w latynoamerykańskim państwie, zapoznawał się z relacjami byłych pracowników. Miał zweryfikować twierdzenia, czy słynna firma motoryzacyjna w latach brazylijskiej dyktatury wojskowej (1964-1985) współdziałała z nią w zwalczaniu lewicowego ruchu oporu. Koncern zlecił historykowi to zadanie w listopadzie ubiegłego roku, gdy grupa byłych pracowników założyła w sądzie sprawę o odszkodowanie za to, że zostali zatrzymani pod zarzutem uczestnictwa w lewicowej partyzantce miejskiej bezpośrednio na terenie zakładu i również w obrębie fabryki poddani torturom przez tajną policję junty.

Zadanie postawione przed Kopperem było możliwe do wykonania tylko częściowo, gdyż, jak przekonał się historyk, szereg archiwaliów Volkswagena dotyczących tego okresu zostało przez firmę zniszczonych. I tak jednak ustalił fakty, które nie stawiają koncernu w dobrym świetle.